Klejnot Alamaru

Wielkie i potężne Królestwo Garant, zamieszkane przez bogatych kupców, wielkich wojowników, potężnych magów oraz zwykłych mieszańców przeżywało okres rozkwitu. Jego władczyni Królowa Raia rządziła sprawiedliwą, lecz także twardą ręką, z którą liczyło się wielu króli i władców. Była ona piękną kobietą o szmaragdowych oczach, długich miedzianych włosach i urodzie dorównującej nie jednej bogini. Królestwo było potęgą nie do pokonania na całym świecie, królowa podbijała kolejne tereny, a jej sława obiegała cały świat zarówno ludzki jak i boski. Wszyscy ludzie byli pewni, że jej wielki sukces jest darem od bogów, których musiała być ona wybrańcem.

Pewnego dnia coś się jednak zmieniło. Królowa przegrała wielką bitwę o tereny należące do prastarej kultury Aretów. Areci byli ludem barbarzyńskim, który wierzył tylko w swojego przywódcę Nere, który był potężnym magiem praktykującym magię prastarych cywilizacji, opartą czterech filarach świata, którymi były: Życie, Śmierć, Żywioły i Los. Nera był człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek barier. Potrafił on jednym ruchem dłoni przywoływać istoty z czeluści piekieł, a kolejnym ruchem odesłać je w głębsze otchłanie, niż te, z których przybyły.

Po przegranej Królowa Raia musiała wrócić do swojego państwa i dowiedzieć się, co stało się podczas tej walki. W drodze powrotnej przejeżdżała nieopodal od wielkich kopalń Erratu, które zdobyła w jednej z potyczek W kopalniach górnicy wydobywali cenne magiczne kamienie służące do tworzenia run, oręża i eliksirów. Kamienie te nadawały broni lekkości i wytrzymałości, runy wykonane z tych kamieni posiadały magiczną aurę, która pozwalała na tworzenie niszczycielskich i śmiercionośnych czarów, a mikstury, do których dodano pył z tych kamieni potrafiły uczynić człowieka nadludzko silnym i odpornym na zadawane ciosy, dlatego kopalnie były tak ważnym punktem, na którego stratę królowa nie mogła sobie pozwolić. Gdy dotarła do kopalń, ich zarządca Kerat oprowadził ją po głównych miejscach wydobycia i miejscach przechowywania cennego kruszcu, lecz w jednym z korytarzy wydobywczych kawałek skały odłamał się od skalnej pułki i omal nie zabił królowej, którą przed śmiercią uchronił pewien młodzieniec. Bohater, który uratował Raię był młodym, muskularnym młodzieńcem, któremu z oczu patrzyło jakby bogowi, wielkiemu i nieugiętemu. Królowa w podzięce na uratowanie życia przyjęła go w poczet swojej najbliższej świty, w której miał być jej głównym ochroniarzem. Po przybyciu do zamku bohater dostał własną komnatę, zbroję i miecz.

Bohater przebywał w zamku od kilku tygodni, podczas których trenował walkę bronią białą, dystansową, a także zaczął zgłębiać tajniki magii, które przekazywał mu Arcymag Matius, główny doradca królowej. Po długich dniach bohater dostał pierwsze poważne zadanie, od którego zależało istnienie całego królestwa. Królowa rozkazała mu by dowiedział się, co stało się podczas wielkiej walki z Aretami, i nakazała, aby zniszczył osobę lub przedmiot odpowiedzialny za tę porażkę. Bohater udał się do swojej komnaty, zapakował najpotrzebniejsze rzeczy i wczesnym rankiem opuścił zamek, aby rozwiązać zagadkę.

Po wyjściu z zamku bohater udał się w kierunku Alamaru, stolicy Aretów, w której przebywał sam Nera. Po drodze do Alamaru spotkał on liczne oddziały Aretów udające się w kierunku Królestwa Garantu. Bezimienny bez namysłu skorzystał z nowopoznanej techniki magii, jaką było przyzwanie Oreny – ptaka który potrafi przelecieć wiele kilometrów bez odpoczynku. Napisał on list, przypiął do nogi stwora i wysłał go do Królowej. Następnie ruszył w dalszą drogę aż po kilku dniach doszedł do Alamaru. Miasto było wielką góra, do której wnętrza prowadziła wielka brama, nad która wyrzeźbione były głowy pradawnych smoków. Po wejściu do miasta ukazała się bohaterowi wielka forteca, która zajmowała ¼ wnętrza góry. Bezimienny po kilku minutowym osłupieniu udał się na targowisko znajdujące się w samym centrum miasta by dowiedzieć się gdzie można spędzić noc i co trzeba zrobić by dostać się w służbę do Nery. Na targowisku spotkał człowieka imieniem Beren, który szukał on ludzi, którzy będą chcieli wyruszyć z kolejnym oddziałem w stronę Garantu. Nasz bohater nie mógł liczyć na lepszą okazję. Po rozmowie z Berenem, udał się wraz z kilkoma innym ochotnikami do Ferego, głównego marszałka i najważniejszego zaraz po Nerze człowieka w Alamarze. Fery jako człowiek, na którym wrażenie robiła tylko siła rozpoczął test ochotników. Kazał on im stanąć na arenie i pokonać przeciwników, a ten, który zwycięży nie będzie musiał ginąć na polu walki, tylko zostanie w mieście i zostanie przyjęty do służby jako Mrako – strażnik samego Nery. Bohater bez większych problemów pokonał większość przeciwników, aż pozostał sam, z jednym tylko przeciwnikiem imieniem Dir. Dir był w stanie dorównać Bezimiennemu w walce. Po długiej walce Dir padł na ziemię, lecz Fery widzący walkę dwóch wojowników, postanowił, iż obaj bez mężczyźni dostąpią zaszczytu służby u Nery.

Następnego dnia, Bezimienny i Dir zostali wezwani przed obliczę Nery. Gdy weszli do sali tronowej, im oczom ukazał się starszy mężczyzna w długiej, czarnej szacie z kapturem, z berłem z wielkim klejnotem na szczycie. Po krótkiej rozmowie z wojownikami Nera nadał im tytuł Mrako. Po całej ceremonii Nera opuścił salę i udał się w kierunku komnat piwnicznych, a wojownikom nakazał, aby razem udali się na patrol Alamaru.

W nocy Bezimienny postanowił, iż rozpocznie szukanie wskazówek od komnat piwnicznych. Przy drzwiach jednej z nich ujrzał jasne światło, próbował otworzyć drzwi, spod których się ono wydostawało, lecz te wydawały się jakby przymurowane do ścian. Nagle usłyszał kroki na schodach, szybko ukrył się w jednej z komnat, zastawiając lekko uchylone drzwi i nasłuchiwał, kto to idzie. Jak się okazało był to Dir. Dir podszedł do drzwi, spod których widać było światło, wypowiedział dwa słowa,a drzwi jakby same otworzyły się, a Dir wszedł do środka komnaty. Bezimienny postanowił poczekać aż Dir wyjdzie z pomieszczenia, lecz nagle usłyszał kolejne kroki, niestety był to Nera. Jak tylko Nera wszedł do komnaty, Bezimienny usłyszał krzyk Dira i ujrzał jeszcze jaśniejszy blask. Bezimienny szybko pobiegł do swojej komnaty i spędził tam resztę nocy.

Gdy nadszedł ranek bohater udał się do Nery by zapytać go, czy nie wie gdzie przebywa Dir, ponieważ niema go w jego komnacie, lecz Nera na pytanie o Dira odpowiedział tylko tyle, że Dir dostał zadanie i musiał opuścić Alamar. Bezimienny postanowił przygotować się do wejścia do komnaty w piwnicy i dowiedzieć się, jaka jest jej tajemnica...

Następnej nocy uzbrojony Bezimienny udał się do piwnic. Przed drzwiami komnaty wypowiedział zaklęcie, jakie wypowiedział Dir i wszedł do komnaty. To, co zobaczył w komnacie zupełnie go uderzyło. Był tam wielki piedestał, w który wbite było berło Nery. Berło to dawało mocne zielone światło, które omal go nie oślepiło. Bohater podszedł do berła i w momencie, gdy je chwycił, zobaczył duchy bogów, którzy zostali uwięzieni w nim za pomocą silnej magii pradawnych. W tym momencie do komnaty wszedł Nera w raz z kilkoma mrako. Gdy Bezimienny to zobaczył szybko chwycił berło i całymi siłami rzucił berłem w kierunku kamiennej posadzki komnaty, lecz to nagle zawisło w powietrzu. Była to jedna ze sztuczek Nery, który rzucił zaklęcie obezwładniające Bezimiennego i berło. Nera podszedł do bohatera, opowiedział mu cała historię jak schwytał bogów, którzy wspierali Raię i jak spowodował, że została pozostawiona sama bez pomocy bogów. Gdy Nera miał już zabić Bezimiennego nagle czar rzucony przez Nere prysł. Bezimienny padł na ziemię, zaczął czuć palący ogień w środku swojego ciała, który doprowadzał jego organizm do furii, z jego oczu i ust zaczęło wydostawać się jasne, białe światło. Gdy Nera to ujrzał, po raz pierwszy w życiu zaczął odczuwać strach, jego ciało stało się bezwładne, a jego czary stały się nieużyteczne. Bezimienny podniósł się z podłogi jakby heros niepokonany. Stanął on przed Nerą i jego mrako. Wszyscy patrzeli jak na boga w ciele człowieka. Bezimienny chwycił berło, wypowiedział zaklęcie, a klejnot Alamaru rozbił się na drobne kawałki. W tym właśnie momencie bogowie uwolnili się spod kontroli Nery i stanęli jak niczym ludzie u boku Bezimiennego. Razem ze zniszczeniem klejnotu cała moc Nery rozpłynęła się w powietrzu. Nagle nasz bohater zaczął tracić siły i nagle padł na ziemie, a nad jego ciałem pojawił się arcymag Matius. Całą swoja mocą przyzwał ciało Bezimiennego do zamku, w którym właśnie zakończyło się oblężenie, o którym Bezimienny poinformował Królową przy pomocy oreny. Wszyscy magowie z zamku zbiegli się w jednym miejscu i razem odprawili ceremonię przywrócenia bohatera do życia. Cała ceremonia trwała kilka godzin, lecz bohater odzyskał przytomność. Po dojściu do siebie Bezimienny zapytał Matiusa, oto, co zaszło w komnacie z klejnotem, mag opowiedział jak po oblężeniu przekazał wraz ze wszystkimi wojownikami z zamku swoją moc do ciała Bezimiennego i o tym jak bogowie stanęli u jego boku.

W królestwie w końcu zapanowała równowaga, Raia zaczęła nowe podboje, mieszkańcy żyli w spokoju, a nasz Bezimienny odszedł z zamku i zamieszkał samotnie na uboczu. Ale czy Królestwo Garantu da sobie radę bez swojego bohatera? To się jeszcze okaże...


Autor: filipowski0604 8 listopada 2010 Drukuj Email